Dakota Story

" Człowiek jest jak ćma- rwie się do ognia choć wie, że ją boli, i że się w nim spali".

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Weź głęboki oddech i policz do dziesięciu.
1... niemiarowy oddech, kłębiące się myśli, złość.
2... pierwsza jasna myśl.
3... złość na siebie samego.
4... poszukiwanie rozwiązania.
5... próba uspokojenia.
6... błysk nadziei.
7... tłumaczenie sobie całości od początku.
8... logiczne wytłumaczenie.
9... nadzieja.
10... spokój.

Jestem chyba między 7 a 8 wdechem. Wszystko zaczyna nabierać sensu. Nawet rozstanie z NIM.
Tęsknię.

Tagi: ...
23.06.2010 o godz. 20:38

Miną miesiąc.
Dość ciężki czas który otworzył mi oczy na pewne sprawy o których nie miałam wcześniej pojęcia, albo nie chciałam ich do siebie dopuścić. Pewnie ta druga opcja jest trafniejsza. Chodzi o to ze mój związek zmierza do nikąd, tak jak małżeństwo moich rodziców. Juz nie jest tak jak dawniej. To zwykle przyzwyczajenie z mojej i jego strony. Mimo ze to odkryłam nie potrafię powiedzieć, że to już koniec, jeszcze nie teraz , nie jestem gotowa by pożegnać osobę z którą tyle byłam, której tyle poświeciłam, która nadal potrzebuje i wreszcie- osobę która kochałam nad życie. Co się zmieniło? Ja? On? My? Taka kole rzeczy. Boje się. To wszystko straciło sens w tak szybkim tempie. Pewnie to co pisze jest bez sensu ale musiałam to wyrzucić.

Tagi: przemyslenia
30.04.2010 o godz. 16:18

Na jednym wdechu żyję wciąż.

Dawno mnie nie było. Znowu. Nie powiem, że to przez brak czasu, raczej przez brak motywacji.
Ostatnio wszystko dzieje się tak szybko, że zaczynam gubić się w plątaninie własnych myśli. Mam dni kiedy nawet szept płoszy moje przemyślenia. Nie mogę skopić się na jednym zagadnieniu i zwyczajnie odpływam w nieistotną dal. Nic nie widzę, nic nie słyszę, nie ma mnie. Nawet teraz pisze z trudem, zastanawiając się czy to ma jakiś sens.
Chciałabym powiedzieć, że nic mnie to nie obchodzi, że to nie moja sprawa. Albo lepiej... że to wszystko to jakaś moja chora imaginacja. Wolałabym przyznać się do obłędu niż zaakceptować fakt.
ROZWÓD. Zwykłe słowo, 6 liter, nawet nie zdanie. Nic wielkiego, a tyle emocji. Już nie będzie tak jak kiedyś. Nie będzie idealnej rodziny na pokaz. Nie będzie kłamstw i pozorów. Więc czemu tak boli? Może dlatego, że wchodząc do domu nie powiem już "cześć mamo, cześć tato"? Boli przez jedna powitanie?
Niekończąca się litania.
Tagi: rodzina
05.03.2010 o godz. 21:16

Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o...SEX! Czyli o modzie na bzykanko.

Kto by pomyślał, że młoda dziewczyn, studentka, obracająca się w różnym towarzystwie stwierdzi, że gorszą ją gimnazjalistki? Bez jaj... czy ja jestem tak staroświecka czy te dzieci już całkowicie postradały zmysły? Co ja plotę! Przecież największa wina należy do rodziców, bo żadne dziecko nie rodzi się złe.
No tak... "takie czasy", że dzieci rodzą dzieci, ale seks w wieku gimnazjalnym?! Niemożliwe, to są jeszcze dzieci! Niedojrzałe zarówno płciowo, jaki i psychicznie(no pewnie zdarzają się wyjątki).Teraz kiedy tatuś i mamusia robią karierę (nie mówię, że to coś złego), dzieci żyją własnym życiem, poddając się wpływom rówieśników, mediów, mody. Rodzice oczywiście tego nie dostrzegają w porę/w ogóle bo są zbyt pochłonięci sobą (teraz mówię, że to coś złego). I dziwić się skąd biorą się nastoletnie ciąże... A w ich rekach jest moja przyszłość, moja ewentualna emerytura... o zgrozo!

Dlaczego akurat teraz o tym wspominam? Otóż wpadłam dziś z niezapowiedzianą wizytą do cioci, która opowiedziała mi ciekawa historię. Ciocia uczy w prywatnej szkole gimnazjalnej i napotyka na swojej drodze... hymmm... ciekawych ludzi. Tydzień temu aż zawrzało ponieważ dziewczynka(taa to raczej dobre określenie, kobieta by nie pasowało) z 1 klasy gimnazjum okazała się być w 4 miesiącu ciąży. Bogaci rodzice- mama prawnik, ojciec pracuje za granicą. Dziewczynkę wychowuje(mało trafne słowo w tym wypadku) sąsiadka. Nikt nie zauważył, że popija alkohol, pali papierosy, współżyje(i tu uwaga!) z mężczyzną o 7 lat starszym! No i jak to mówią "będą z tego dzieci".

I dlaczego to zrobiła? "Bo koleżanki już dawno straciły dziewictwo, nie chciałam być gorsza".

Chryste!
Tagi: sex
22.02.2010 o godz. 21:14

Nie wstydzę się swoich słabości.

Eksponuje je. Bo każdy jakieś ma. Nie jestem ideałem. Nie będę.
Siedzę na przeciwko lustra i patrzę. Czuję się jakoś swobodnie. Nie mam pomalowanych rzęs, ani krzty podkładu, a w lustrze co o dziwo, nie odbija się jakiś potwór.
Robię rachunek sumienia.
I myślę, że gdybym nie popełniła po drodze tylu błędów nie była bym tą samą osoba co teraz. Bo nawet mała, wydawało by się nieistotna sprawa, odcisnęła na mnie swoje piętno. I dobrze mi z tym. Dobrze mi, choć wyliczyłam więcej błędów niż osiągniętych celów.
Jestem ciekawa jak będzie za parę lat, jestem ciekawa samej siebie. To dziwne. Wydawało by się, że znam siebie na tyle dobrze by domyślić się jak może wyglądać moja przyszłość. Prawda jest taka, że zmieniam się z roku na rok, a może i z miesiąca na miesiąc? I nie jestem w stanie przewidzieć swoich dalszych ruchów. I to jest dla mnie piękne. Nie żyje w monotonni, nie wiem co będzie za rok, pól, miesiąc, jutro.

Wreszcie weekend. Odpoczynek po całym tygodniu na który, czekałam od poniedziałku. I tak przeleżę do góry brzuchem piątek, sobotę i niedziele. Może odwiedzę babcie? Wypadało by czasem...

Bo lubię:
19.02.2010 o godz. 19:56

Kwitnąc nad budową kosmka jelitowego, postanowiłam napisać notkę.

Mam ochotę się napić. Nie, nie... lepiej schlać, jak świnia, do nieprzytomności. A powodów ku temu "chwalebnemu" czynowi jest kilka. Po pierwsze wolę rzygać z powodu zatrucia alkoholowego niż z przedawkowania anatomii człowieka (przynajmniej będę mogła powiedzieć, że to był głupi błąd). Po drugie wyróżniam się na tle innych studentów, nie zataczając się co weekend. I wreszcie po trzecie, mam na to ochotę. Duża dziewczynka jestem- wolno mi.

Dobra wracam do tego kosmka, bo zaczynam pierdzielić od rzeczy.
17.02.2010 o godz. 16:41

Zmęczona. Chyba zbyt wiele od życia chcę.

Wybrałam chyba najtrudniejsze studia (konkurować mogło by jeszcze prawo) i bynajmniej tego nie żałuję. Gorzej, mam syndrom masochisty- dokładam sobie zajęć, żeby nie siedzieć w miejscu. Wychodzi mi to. Niestety. Będę spać i odpoczywać po śmierci.

Dziś spędziłam cudowny dzień na uczelni. Jak zawsze słodko pochrapywałam na ulubionych zajęciach by zakuwać jak szalona gdy nadejdzie czas sesji. Kocham to. Wiem, wiem... przecież mogła bym uczyć się systematycznie, bla bla... to nie mój styl, niestety. Czekam z upragnieniem na zajęcia na których pokroję sobie trupy. To dopiero będzie hardcor- babranie się we wnętrznościach truposzy. Mam nadzieje, ze nie będę jedną z rzygających dalej niż widzą(Jak ktoś spożywa(ł) posiłek w tym momencie to proszę o wybaczenie). Zawsze nieprzyjemnie kojarzyły mi się białe, jednorazowe rękawiczki- wyglądały jak ręce dawno już zimnego trupa. Co to będzie jak zobaczę takiego na żywo?
Są dwie opcje (znając siebie samą):
a) zwymiotuję,
b) jak gdyby nigdy nic będę np. szukać stolca w jelicie grubym.

Motywujące.
Tagi: studia
16.02.2010 o godz. 20:55

Bo ta Pani jest troszkę nieobecna, proszę Pana.

A nawet bardzo nieobecna.
Mam dzisiaj dzień typu : "pocałujcie mnie wszyscy w tyłek, ja idę spać". Przyznam, że dużą rolę odegrał dzisiejszy sen. Jakby to powiedzieć... dobił mnie. Słynę z dziwnych snów. Byłam zabijana przez gigantyczna myszkę miki, topiłam się w wacie cukrowej, miałam kopyta, ogon, łuski, dziób, owłosiony brzuch bez pępka. Wiec sądziłam, że nic mnie już nie zdziwi. Ludzka wyobraźnia nie zna granic.
Coś czuję, że ten sen był jakimś przesłaniem, wskazówką. Tyle, że nie potrafię jej jeszcze odczytać.
Zły dzień, bardzo zły.
Tagi: sen
14.02.2010 o godz. 14:20

Dzień dobry ku*** mać.

Jeszcze raz dzisiaj usłyszę o tym komunistycznym święcie- walentynkach, a słowo daje zwymiotuje przesłodzonymi czekoladkami, więdnącymi różami i innymi badziewnymi gadżetami związanymi z tym świętem(jak to można w ogóle nazwać świętem?!).
W tej Polsce nie ma już naszych tradycji... same komunistyczne lub amerykańskie cuda wianki.

Jakże miło rozpoczął się ten dzień.

Tagi: dzień
13.02.2010 o godz. 11:59

Spowiedź.

Nie, nie tym razem- po raz kolejny. Jeśli będzie trzeba tupnę nogą, założę ręce na piersi, zrobię minę rozgrymaszonej 5-latki która nie dostała cukierka i jak to się teraz mówi- strzelę focha. A wszystko tylko dlatego, że po raz kolejny nie czuję ulgi po spowiedzi. Nie jest juz tak jak dawniej, kiedy to wychodząc z konfesjonału czułam jak robi mi się lżej na sercu, dusza śpiewa a ciało fruwa.
Może powinnam złożyć ogłoszenie z serii ktokolwiek widział, ktokolwiek wie? Zaginiona: dziecinna, nieprzymuszona, ufna i nieustanna- moja wiara.
Każda komórka mojego ciała błaga o to dawne uczucie.
Upadam na kolana, krzyczę, wrzeszczę, błagam... nie działa, iskierka nadziei gaśnie, niknie, nie ma jej?

Ahh życie, życie, kocham cie nad życie.
Tagi: spowiedź
12.02.2010 o godz. 20:19

Złamałam obcas od wiecznego tupania z niezadowolenia, rozdarłam balowa sukienkę a ktoś strącił mi z głowy zardzewiałą koronę, czerwony dywan którym od zawsze stąpałam okazał się zwykłym szarym chodnikiem- najgorsza chwila która może nas dopaść to uświadomienie sobie, ze nasz mężczyzna nie traktuje, bądź przestał nas traktować jak księżniczkę.

Tym jakże optymistycznym stwierdzeniem rozpoczęłam dzisiejszy dzień i tą notkę.
I niech się rozstąpi pode mną ziemia jeżeli jest na świecie kobieta która nie chciała by przeglądać się w oczach swojego mężczyzny i widzieć prawdziwą księżniczkę.
Bzdurne dyrdymały które towarzyszą nam od wczesnego dzieciństwa obiecywały nam gruszki na wierzbie, które w realnym świecie nie mają racji bytu.
I przyrzekam, że nigdy ale to nigdy nie przeczytam własnemu dziecku tych pieprzonych bajek o księżniczkach, zaczarowanych dyniach i żabach. Choćby mnie na kolanach prosiły, ryczały przez siedem dni i groziły zabiciem się, nie przeczytam! Nie zrobię z własnego dziecka umysłowego kaleki.
Bo przyjrzyjmy się dokładnie własnej mentalności. Każda z nas chce być tą jedyną, tą wyjątkową, dzięki której nawet największy egoista i egocentryk zmieni się w ideał. Nie ma w dzisiejszych czasach miejsca na takie marzenia.
Nie przeczytam dziecku bajki.
Tagi: kobiety
12.02.2010 o godz. 15:02

"Kto miłości nie zna, ten żyje szczęśliwy, i noc ma spokojną, i dzień nietęskliwy".
Adam Mickiewicz


Trochę mnie tu nie było. Ale to dobrze. Miałam czas na przemyślenie. Właściwie to ciesze się, że życiu można się po prostu oddać i płynąc razem z nim, nie tonąc z powodu bezruchu. To dobry stan rzeczy kiedy nie wie się co zrobić. Zazwyczaj najgorsze problemy po prostu same się wyjaśniają bez niczyjej pomocy.
Nie mówię, że można żyć cały czas "dryfując" bo co to za życie? Każdy ma prawo do szczęścia, uniesień, wielkich emocji- bez tego życie nie było by życiem.
Ponadto jestem zdania, że każdy człowiek decyduje o tym czy będzie szczęśliwy czy pogrąży się w smutku. Bądźmy szczerzy, to nie zbieg okoliczności czy zły los a nasze postępowania decydują o naszej przyszłości. Rada dla wszystkich: przemyślcie to co robicie, żeby pod koniec życia nie pomyśleć, że tak na prawdę cały czas byliście martwi.
Co do cytatu przytoczonego na samym początku, to ludzie którzy nic nie czują do drugiego maja w życiu prościej, ale czy piękniej? Czasem warto pocierpieć, choćby dlatego żeby później cieszyć się w pełni szczęściem.

Aurelka, osoby które "gaszą" zazwyczaj są niepewni siebie, zazdroszczą czegoś innym, podnoszą swoją samoocenę upokarzając ludzi którzy mogą stwarzać dla nich zagrożenie. Trzeba takim tylko współczuć.
Pamiętaj, żeby nie zatracać nigdy swojej osobowości. Bądź taka jaka jesteś.
Tagi: Dakota
11.02.2010 o godz. 20:44

Abrakadabra, wyczaruję sobie silną wole.

Jak teraz czytam swoje poprzednie wpisy to nasuwa mi się jedna myśl: taka stara a taka głupia!.
Jakbym w życiu nie miała większych problemów, niż jakiś dziecinny(Cyniczna świętą racje miałaś) koleś który uważa się za pępek całego narodu polskiego. Dakota, miałaś być tą mądrzejszą, gdzie się do jasnej cholery podziały twoje poglądy o mocnym stąpaniu po ziemi? Aż sama się z siebie śmieję. Przecież to ja tworzę swój styl, poglądy, osobowość coś co jest jedyne i niepowtarzalne, tworzę siebie samą. To ja władam swoimi emocjami i powinnam je przypisywać adekwatnie i rozsądnie do sytuacji w jakich się znajduję. A sytuacja w której znajduję się obecnie wymaga ode mnie przede wszystkim zdrowego rozsądku. I chwała, że go odzyskałam!
Nareszcie myślę po swojemu, to ulga.
Tagi: uff
28.01.2010 o godz. 23:34

"Może możesz zatrzymać świat, bo chciałabym czasem spędzić z Tobą czas, mogłabym Ci tak wiele dać..."

Nie mogę się na niczym skupić. Zachowuje się jak nastolatka, jak nie ja.
Głupia dziewczyno, przecież nie można tęsknić za czymś czego się nigdy nie miało i mieć nie będzie.
To spotkanie to był jeden wielki błąd. Po pierwsze nie odzywa się, pewnie stara się znienawidzić, ja natomiast tęsknie, paradoks. Po drugie wyobrażanie sobie, że całuję jego a nie mojego chłopaka to już paranoja. Po trzecie ciągłe myślenie o nim to silna psychoza. Takim sposobem otrzymałem wynik 3P (paradoks, paranoja, psychoza), o czym to świadczy? ZGŁUPIAŁAM!
Jestem w beznadziejnej sytuacji w którą sama się wpakowałam. Z drugiej strony patrząc: gdybym się z nim nie spotkała żałowała bym jeszcze bardziej.
Reasumując: nie wiem co robić, jest do dupy, nie wiem czego tak naprawdę chce i... a szkoda słów.

Tagi: ?
28.01.2010 o godz. 16:21

Kiedy pojawia się ten drugi...
a raczej fascynacja drugą osoba. Robi się nieciekawie. Jestem z kimś, kocham go całym sercem ale kiedy widzę tego drugiego nagle skacze mi ciśnienie- w pozytywnym znaczeniu. Tak myślę, że jeśli się z nim spotkam i poznam lepiej to ta fascynacja szybko minie. A jeżeli nie?
Niby jestem z nim umówiona na sobotę ale co jeśli... jeśli mi nie przejdzie? Iść czy nie iść oto jest pytanie.
Tagi: ?
21.01.2010 o godz. 17:35

"Człowiek jest odpowiedzialny nie tylko za uczucia, które ma dla innych, ale i za te, które w nich budzi."

Stefan Wyszyński


Ymmm no tak... niby nic nowego jeśli chodzi o ten cytat i większość zdaje sobie z tego sprawę, ale oczywiście nie Dakota.
Ale z drugiej strony, czemu mam się obwiniać za coś co nieumyślnie spowodowałam?
Ale od początku. Miałyście kiedyś tak, że potrzebowałyście przyjaciela(chodzi mi tu o płeć)? Bo wiadomo faceci mają inne podejście do spraw niżeli kobiety. Potrafią spojrzeć na coś z dystansem, odpowiednio to ocenić i wyjść z problemu w tak łatwy, że aż zabawny sposób. Ja osobiście miałam taki okres, że przyjaźniłam się w większości z facetami, z jednym w szczególności- i to był błąd. Od zawsze uważałam T. za kumpla (i nic więcej). Mogłam mu powiedzieć wszystko, doszczętnie obsmarkać koszule i oczekiwać od niego wsparcia. Do czasu. Ostatnio zrobił się jakiś rozdrażniony, kiedy dzwoniłam za każdym razem kłóciliśmy się o jakąś bzdurę, ale po paru godzinach pisał sms'a z przeprosinami (chyba juz wyuczonymi na pamięć): "wiesz, że nie o to mi chodziło, przepraszam, kocham cię paskudo".
A dziś kiedy wreszcie znaleźliśmy czas, żeby się spotkać spierdzieliło się na amen. Mianowicie miał przyjść na obiad i owszem zjawił się, ale razem ze sobą przywlókł tą aktorsko skrzywioną minę. Starałam się nie zwracać na to uwagi. Sprawy potoczyły sie swoim(złym) torem kiedy zadzwonił M.(mój chłopak). Ustalaliśmy co będziemy robić jutro wieczorem kiedy zobaczyłam minę T. Sama nie wiem jak ją dokładnie określić. Niech będzie buraczana.
Potem padł sztylet obelg w moim kierunku, jakieś buczenie pod nosem, co on sobie wyobrażał, trzaśnięcie drzwiami i hallo goodbye.
Faceci są niepojęci. A może to jednak moja wina?

P.S.
Jeśli ktoś miał zły dzień, tak jak ja niech poczyta tego bloga:
http://emo-martynka.blog.onet.pl
Zwala z nóg.

18.01.2010 o godz. 20:44

Impas.
Tak to już do jasnej cholery, w życiu jest, że kiedy człowiek robi coś dobrego czy złego to i tak pół świata stoi mu na przeszkodzie.
Dajmy na to, że chce zrobić coś dobrego. Spoko, luz i spontan do pewnego czasu, bo potem los rzuca mi kłody pod nogi.
Sytuacja numer dwa: robię coś złego i co? Cholera jasna to samo! KŁODY POD NOGI i zero wzruszenia!
To po kiego ja mam robić cokolwiek? Po kiego ja mam się wysilać, żeby być dobrą skoro i tak dostaje po dupie tak samo jak wtedy kiedy robię coś złego?!
W dupie, za przeproszeniem mam taką sprawiedliwość. Sratatata "sprawiedliwość umarła ze starym tysiącleciem", a G. mnie to obchodzi! Dla innych jakoś los jest łaskawszy.
I bądź tu człowieku mądry, kiedy wszystkie starania szlag jasny bierze. W dodatku sytuacja robi się coraz gorsza.
Już więcej nie pomagam, nie staram się ani nie wnikam w cudze sprawy bo nic to nie daje, a jedynie pogarsza obecny stan rzeczy!
Tagi: impas
17.01.2010 o godz. 19:39

Poza przestrzenią.
Tak się dziś czuję, jakoś nierealnie. Aż specjalnie się dziś szczypałam, żeby sprawdzić czy boli, czy istnieje. Wpadłam w zimową depresje? Nic mi się nie chce, nie mam apetytu, jestem zobojętniona.
Jeszcze wczorajszy sen... rany jak mnie dobił. Dziwnie jest patrzeć na własny pogrzeb. Zbyt realny był ten sen, widziałam reakcje każdego. To było dziwne. Nie wiem tylko jak umarłam. Wiem natomiast jak chciała bym umrzeć kiedyś, w przyszłości. Nie chodzi mi tu o bezbolesną śmierć, nie, nie to za łatwe. Wolała bym umrzeć w słusznej sprawie, za kogoś kogo kocham lub za własne przekonania. Ot tak niebanalnie.
Ale grobowy nastrój wprowadziłam. Bywa.
Tagi: depresja? sen
15.01.2010 o godz. 19:11

Wreszcie trochę czasu.

Co by tu napisać? Może to, że coraz bardziej kocham, coraz bardziej upijam się w miłości, tonę w tym uczuciu.
A myślałam, że bardziej kochać się nie da. Codziennie uświadamiam sobie, że potęga tego uczucia nie ma granic. Z każdą minutą, sekundą, setną sekundy kocham silniej, mocniej, trwalej.
Wiedziałam, że akurat ON ma w sobie coś, ale nie sądziłam, że tak bardzo mnie to do NIEGO przyciągnie.
Zawsze byłam hulaj duszą skaczącą z kwiatka na kwiatek, bo żaden nie był dla mnie odpowiedni, aż wreszcie trafiła kosa na kamień i tak już sobie żyjemy upici sobą nawzajem ponad półtorej roku.
Cieszę się, że od zawsze byliśmy przyjaciółmi-kochankami. Nie ma rzeczy niemożliwych kiedy jesteśmy razem, nie ma całego świata jesteśmy tylko MY i aura która towarzyszy każdemu pocałunkowi, dotknięciu, zbliżeniu. Ahh ubóstwiam upajać się, jak narkotykiem, JEGO ciepłym oddechem na mojej szyi. Lubię kiedy mruczy mi do ucha słowa które rozumiemy tylko MY, kiedy patrzy na mnie tym wzrokiem pełnym miłości i szczęścia, kiedy na moim ciele pojawia się gęsia skórka przez jego delikatny dotyk.
Rozmarzyłam się, znowu tonę, znowu nie widzę świata, znowu nic innego się nie liczy, TYLKO ON.
Tagi: MIŁOŚĆ
11.01.2010 o godz. 15:57
Dakota
Dakota Story
Skąd: Polska
O mnie: Dakota. W zasadzie nie potrafię siebie określić w 400 słowach (a na tyle mam miejsca) wiec wszystkiego dowiecie się z wpisów. Jedno jest pewne jestem zagubiona we własnym świecie, a raczej jego marnej karykaturze.
statystyki
  • Czas na Bloblo: 1 dni 8 godzin 42 minuty
  • Napisanych notek: 30
  • Komentował: 18 razy
  • Zebranych komentarzy: 64
  • Ostatni wpis: 23.06.10, 20:38
  • Wpis średnio co: 44 dni
  • Profil odwiedzono: 9577 razy
  • Ilość avatarów: 1
  • Ilość zdjęć: 0
  • Ilość filmów: 3
  • Ilość logowań: 27
  • Ostatnie logowanie: 23.06.10, 20:30
  • Ostatnio odwiedzili: Zapatrzonawmarzenia, makabra, Matsuri, Tyzyfoneeeee, girl-from-nightmare