Znalezione zdjęcia dla dennie:
Brak.
Znalezione filmy dla dennie:
Brak.
Mieliście kiedyś takie uczucie, że wszystkie problemy są na waszych barkach? Chcieliście kiedyś od tak zniknąć? Ja mam dzisiaj taką ochotę.
Przychodzę do domu a tu okazuje się, że rodzina mi się rozpada. Suuuper dawno nie działo się coś rodem z telenoweli brazylijskiej! Nie ma to jak miłe, ciepłe przywitanie z akcentem ekstrawagancji... czyli walizki w przedpokoju. Pierwsze skojarzenie: "hymmm kto to znowu przyjechał?". Ale pudło, moje pytanie powinno być skomponowane nieco inaczej, a mianowicie "kto się wyprowadza?". O jednego członka "rodziny" mniej. Wiem, że zderzenie kulturowe w naszym domu jest ogromne (mama-polka, ojciec- typowy meksykanin), ale co z tego? Przecież to nie znaczy, że takie kłótnie powinny być na porządku dziennym. Nie wiem co myśleć. Jestem z jednej strony zła na oboje, a z drugiej jest mi przykro. Mam ochotę sama jakoś uporządkować nasza już dość zagmatwaną sytuację rodzinną, bo jak widzę tylko ja zostałam z trzeźwym umysłem i przy zdrowym rozsądku. Ale to za dużo jak na mnie... ale przyznam, że nie mam wyjścia. Mama jest zbyt słaba psychicznie, ojciec ma syndrom wszystkowiedzącego uparciucha a brat...ehhh Michał jest typem "mnie w to nie mieszajcie"- typowe dla facetów(?). Wychodzi na to, że niby ja mam poskładać wszystko do kupy, tylko jak?
Przychodzę do domu a tu okazuje się, że rodzina mi się rozpada. Suuuper dawno nie działo się coś rodem z telenoweli brazylijskiej! Nie ma to jak miłe, ciepłe przywitanie z akcentem ekstrawagancji... czyli walizki w przedpokoju. Pierwsze skojarzenie: "hymmm kto to znowu przyjechał?". Ale pudło, moje pytanie powinno być skomponowane nieco inaczej, a mianowicie "kto się wyprowadza?". O jednego członka "rodziny" mniej. Wiem, że zderzenie kulturowe w naszym domu jest ogromne (mama-polka, ojciec- typowy meksykanin), ale co z tego? Przecież to nie znaczy, że takie kłótnie powinny być na porządku dziennym. Nie wiem co myśleć. Jestem z jednej strony zła na oboje, a z drugiej jest mi przykro. Mam ochotę sama jakoś uporządkować nasza już dość zagmatwaną sytuację rodzinną, bo jak widzę tylko ja zostałam z trzeźwym umysłem i przy zdrowym rozsądku. Ale to za dużo jak na mnie... ale przyznam, że nie mam wyjścia. Mama jest zbyt słaba psychicznie, ojciec ma syndrom wszystkowiedzącego uparciucha a brat...ehhh Michał jest typem "mnie w to nie mieszajcie"- typowe dla facetów(?). Wychodzi na to, że niby ja mam poskładać wszystko do kupy, tylko jak?
Tagi:
dennie
04.01.2010 o godz. 15:44
komentuj (5)


