Znalezione zdjęcia dla dzień:
Brak.
Nie wstydzę się swoich słabości.
Eksponuje je. Bo każdy jakieś ma. Nie jestem ideałem. Nie będę.
Siedzę na przeciwko lustra i patrzę. Czuję się jakoś swobodnie. Nie mam pomalowanych rzęs, ani krzty podkładu, a w lustrze co o dziwo, nie odbija się jakiś potwór.
Robię rachunek sumienia.
I myślę, że gdybym nie popełniła po drodze tylu błędów nie była bym tą samą osoba co teraz. Bo nawet mała, wydawało by się nieistotna sprawa, odcisnęła na mnie swoje piętno. I dobrze mi z tym. Dobrze mi, choć wyliczyłam więcej błędów niż osiągniętych celów.
Jestem ciekawa jak będzie za parę lat, jestem ciekawa samej siebie. To dziwne. Wydawało by się, że znam siebie na tyle dobrze by domyślić się jak może wyglądać moja przyszłość. Prawda jest taka, że zmieniam się z roku na rok, a może i z miesiąca na miesiąc? I nie jestem w stanie przewidzieć swoich dalszych ruchów. I to jest dla mnie piękne. Nie żyje w monotonni, nie wiem co będzie za rok, pól, miesiąc, jutro.
Wreszcie weekend. Odpoczynek po całym tygodniu na który, czekałam od poniedziałku. I tak przeleżę do góry brzuchem piątek, sobotę i niedziele. Może odwiedzę babcie? Wypadało by czasem...
Bo lubię:
Eksponuje je. Bo każdy jakieś ma. Nie jestem ideałem. Nie będę.
Siedzę na przeciwko lustra i patrzę. Czuję się jakoś swobodnie. Nie mam pomalowanych rzęs, ani krzty podkładu, a w lustrze co o dziwo, nie odbija się jakiś potwór.
Robię rachunek sumienia.
I myślę, że gdybym nie popełniła po drodze tylu błędów nie była bym tą samą osoba co teraz. Bo nawet mała, wydawało by się nieistotna sprawa, odcisnęła na mnie swoje piętno. I dobrze mi z tym. Dobrze mi, choć wyliczyłam więcej błędów niż osiągniętych celów.
Jestem ciekawa jak będzie za parę lat, jestem ciekawa samej siebie. To dziwne. Wydawało by się, że znam siebie na tyle dobrze by domyślić się jak może wyglądać moja przyszłość. Prawda jest taka, że zmieniam się z roku na rok, a może i z miesiąca na miesiąc? I nie jestem w stanie przewidzieć swoich dalszych ruchów. I to jest dla mnie piękne. Nie żyje w monotonni, nie wiem co będzie za rok, pól, miesiąc, jutro.
Wreszcie weekend. Odpoczynek po całym tygodniu na który, czekałam od poniedziałku. I tak przeleżę do góry brzuchem piątek, sobotę i niedziele. Może odwiedzę babcie? Wypadało by czasem...
Bo lubię:
Tagi:
dzień
przemyslenia
19.02.2010 o godz. 19:56
komentuj (1)
Dzień dobry ku*** mać.
Jeszcze raz dzisiaj usłyszę o tym komunistycznym święcie- walentynkach, a słowo daje zwymiotuje przesłodzonymi czekoladkami, więdnącymi różami i innymi badziewnymi gadżetami związanymi z tym świętem(jak to można w ogóle nazwać świętem?!).
W tej Polsce nie ma już naszych tradycji... same komunistyczne lub amerykańskie cuda wianki.
Jakże miło rozpoczął się ten dzień.
Jeszcze raz dzisiaj usłyszę o tym komunistycznym święcie- walentynkach, a słowo daje zwymiotuje przesłodzonymi czekoladkami, więdnącymi różami i innymi badziewnymi gadżetami związanymi z tym świętem(jak to można w ogóle nazwać świętem?!).
W tej Polsce nie ma już naszych tradycji... same komunistyczne lub amerykańskie cuda wianki.
Jakże miło rozpoczął się ten dzień.
Tagi:
dzień
"Gdyby u mnie na oknie stały: kwiat paproci i niebieskie migdały"
Paktofinika
Szkoda, że nie można złożyć reklamacji Bogu na rodzinę. Mogli by iść do "naprawy". Marzenia, marzeniami a tu codzienność daje z łeb.
Zdążyłam się już przyzwyczaić do tego, że nie potrafię być punktualna i robię wszystko w biegu, ale dziś przeszłam samą siebie."A jeszcze 5 minut pośpię", i tak się zebrało tych minut, że zabijałam się na zakrętach biegnąc na uczelnie. Standardowo już nie zjadłam śniadania i przez cały wykład (o jakże ciekawych protista) myślałam o tym jakby tu zniwelować burczenie w brzuchu.
Popołudnie okazało się nieco łaskawsze. W przerwie między zajęciami wpadłam na starego kolegę jeszcze z gimnazjum. Boże jak się uśmialiśmy. Przyznam poprawił mi humor do pewnego stopnia.


