Znalezione zdjęcia dla przemyślenia:
Brak.
Znalezione filmy dla przemyślenia:
Brak.
Zaczynam myśleć trzeźwo.
Bo przecież nie ma sytuacji bez wyjścia, przecież każdy konflikt do się jakoś zażegnać.
Najważniejsze w tej chwili to nie wpadać w niepotrzebną panikę (zdenerwowało by to tylko dodatkowo mamę i w niczym nie pomogło)i dać im czas, czas na przemyślenie błędów, całego zajścia i ich postępowania. Pogadam z każdym z osobna, poznam ich wersje zdarzeń i na tyle ile mogę spróbuję podsunąć im jakieś kompromisowe wyjście z sytuacji.
Podsumowanie dnia.
Radość z życia szybko się kończy, kiedy widzi się walizki ojca w przedpokoju. Bynajmniej nadal muszę zachować trzeźwość umysłu i nie pokazywać niczego po sobie. Ekstra, nie ma to jak coraz to nowsze, trudniejsze wyzwania.
Dakota, do jasnej cholery czy ty nie możesz mieć normalnego życia?!
I zapamiętać na przyszłość: nie stwarzać rodziny z upartym obcokrajowcem!
Bo przecież nie ma sytuacji bez wyjścia, przecież każdy konflikt do się jakoś zażegnać.
Najważniejsze w tej chwili to nie wpadać w niepotrzebną panikę (zdenerwowało by to tylko dodatkowo mamę i w niczym nie pomogło)i dać im czas, czas na przemyślenie błędów, całego zajścia i ich postępowania. Pogadam z każdym z osobna, poznam ich wersje zdarzeń i na tyle ile mogę spróbuję podsunąć im jakieś kompromisowe wyjście z sytuacji.
Podsumowanie dnia.
Radość z życia szybko się kończy, kiedy widzi się walizki ojca w przedpokoju. Bynajmniej nadal muszę zachować trzeźwość umysłu i nie pokazywać niczego po sobie. Ekstra, nie ma to jak coraz to nowsze, trudniejsze wyzwania.
Dakota, do jasnej cholery czy ty nie możesz mieć normalnego życia?!
I zapamiętać na przyszłość: nie stwarzać rodziny z upartym obcokrajowcem!
Tagi:
przemyślenia
refleksje
04.01.2010 o godz. 21:18
komentuj (0)
Szybkie podsumowanie dnia.
"Dla niej wszystkie dni były jednakowe. A wszystkie dni są takie same wtedy, kiedy ludzie przestają dostrzegać to wszystko, czym obdarowuje ich los, podczas gdy słońce wędruje po niebie."
Wychodzi na to, że jestem zbyt zakryta w swojej skorupie i za bardzo przejmuję się błahymi sprawami. Radość z życia przynoszą drobnostki. Odkryłam to dziś dzięki mojemu M.: "Przecież ja bym dla Ciebie życie oddał". Udany dzień z którego wyciągnęłam poważne wnioski.
"Dla niej wszystkie dni były jednakowe. A wszystkie dni są takie same wtedy, kiedy ludzie przestają dostrzegać to wszystko, czym obdarowuje ich los, podczas gdy słońce wędruje po niebie."
Wychodzi na to, że jestem zbyt zakryta w swojej skorupie i za bardzo przejmuję się błahymi sprawami. Radość z życia przynoszą drobnostki. Odkryłam to dziś dzięki mojemu M.: "Przecież ja bym dla Ciebie życie oddał". Udany dzień z którego wyciągnęłam poważne wnioski.
Pierwszy wpis. Chyba powinnam napisać coś więcej o sobie?
Więc mam na imię Dakota, w Polsce mieszkam od 7 lat, wcale mi się tu nie podoba, ale nie sadzę żeby gdziekolwiek indziej mi się podobało. Nie to żebym była jakąś pesymistką, może czasem, ale nie do tego stopnia. Mimo swojego wieku (19lat) jestem wciąż zagubiona we własnym świecie. Czasem sama nie wiem czego chce, właściwie nigdy tego nie wiem. Codziennie uciekam marzeniami w inny świat przez co wydaje mi się jakby moje życie było nierealne, nierzeczywiste, jakby było czyimś snem, czymś co mnie nie dotyczy, czymś w czym tylko gram. Teraz pewnie parę osób zastanowi się czy przypadkiem nie mam jakiejś choroby psychicznej. Nie mam. Jestem zdrowo rozwijająca się kobietą. Może źle to ujęłam, już się nie rozwijam, teraz się starzeje. Właściwie co za różnica, i tak czuje się jakbym była grubo po trzydziestce. Czasem zastanawiam się co ja robię w tej epoce. Nie jestem typowym stereotypem kobiety XXI wieku. Ale mniejsza o to. Jestem chyba typem samotnika(choć nie zawsze), cenie sobie spokój. Od ponad roku jestem z chłopakiem, typem który sam nie wie czego chce. Zrywał ze mną już 3 razy ale za każdym razem wracał. Myślę, że to źle, że godzę się na to ale świat poza nim nie widzę. Wiem, ze niedługo mnie zostawi, chyba już na zawsze.
Więc mam na imię Dakota, w Polsce mieszkam od 7 lat, wcale mi się tu nie podoba, ale nie sadzę żeby gdziekolwiek indziej mi się podobało. Nie to żebym była jakąś pesymistką, może czasem, ale nie do tego stopnia. Mimo swojego wieku (19lat) jestem wciąż zagubiona we własnym świecie. Czasem sama nie wiem czego chce, właściwie nigdy tego nie wiem. Codziennie uciekam marzeniami w inny świat przez co wydaje mi się jakby moje życie było nierealne, nierzeczywiste, jakby było czyimś snem, czymś co mnie nie dotyczy, czymś w czym tylko gram. Teraz pewnie parę osób zastanowi się czy przypadkiem nie mam jakiejś choroby psychicznej. Nie mam. Jestem zdrowo rozwijająca się kobietą. Może źle to ujęłam, już się nie rozwijam, teraz się starzeje. Właściwie co za różnica, i tak czuje się jakbym była grubo po trzydziestce. Czasem zastanawiam się co ja robię w tej epoce. Nie jestem typowym stereotypem kobiety XXI wieku. Ale mniejsza o to. Jestem chyba typem samotnika(choć nie zawsze), cenie sobie spokój. Od ponad roku jestem z chłopakiem, typem który sam nie wie czego chce. Zrywał ze mną już 3 razy ale za każdym razem wracał. Myślę, że to źle, że godzę się na to ale świat poza nim nie widzę. Wiem, ze niedługo mnie zostawi, chyba już na zawsze.
Tagi:
cos o sobie
przemyślenia


